Japońskie tradycje są fascynujące. Jedną z nich jest „ashiyu”  – japońskie gorące kąpiele dla stóp. Po raz pierwszy spotkałam się z nimi kilka lat temu, kiedy zimą podróżowałam po półwyspie Noto. To był luty i było dość zimno. Przechadzałam się uliczkami małego miasteczka, kiedy nagle przed moim oczami pojawił się budynek do którego ludzie wchodzili z małymi ręczniczkami. Myślałam, że to łaźnia z onsenami (gorącymi źródłami), więc podeszłam zaciekawiona. Jednak okazało się, że ludzie tam tylko siedzą i moczą nogi. Miejsce wydało mi się interesujące, więc dołączyłam do nich i już wkrótce okazało się, że jest gwarno i  wesoło. Mimo że się nie znaliśmy, żartowaliśmy, a atmosfera była luźna i swobodna. Potem jeżdżąc po Japonii zaczęłam coraz częściej dostrzegać „ashiyu”. Bardzo polubiłam, więc pokrótce je opiszę.

ASHIYU – DARMOWY RELAKS DLA STÓP

Słowo ashiyu (足湯) – to 2 ideogramy –  Ashi  (足) to po japońsku nogi I Yu (湯) to wrzątek, gorąca kąpiel.

Ashiyu = Gorąca kąpiel dla nóg

Ashiyu to ogólnie dostępne gorące źródła (onsen) w miejscach publicznych. Można w nich pomoczyć nogi i zrelaksować się np. przed podróżą. Podróżując po Japonii można je spotkać wszędzie, najczęściej jednak występują w miejscowościach uzdrowiskowych. Co ważne – nic nie kosztują. Trzeba mieć jednak przy sobie mały ręczniczek, żeby móc potem wytrzeć nogi. Czasami ręczniczki takie są sprzedawane po 100 yenów. Mimo że Japończycy bardzo lubią ashiyu, Europejczykom zanurzenie stóp w takim wrzątku może wydać się szokujące. Jednak po przełamaniu pierwszego nieprzyjemnego wrażenia, okazuje się, że wymoczenie stóp w takim wrzątku bardzo relaksuje i rozgrzewa. Jest błogosławieństwem, zwłaszcza zimą 🙂

 

Znacie jakieś ciekawe japońskie tradycje?